niedziela, 7 września 2014

Wieliczka i kopalnia soli

Byliśmy, zobaczyliśmy, wyszliśmy nieco rozczarowani.
Niestety, ale nie poleciałabym. Chociaż - jak już zdążyłam z kilkoma osobami porozmawiać, to ponoć pecha mieliśmy i mało fajnego przewodnika, który przegnał nas po kopalni dosłownie biegiem. Mówił dużo, szybko, że nawet słuchaweczka w uchu nie za bardzo przydatna byłą. A połowę z tego co mówił (żeby tylko połowę!) można by było spokojnie wyciąć. Bo jego osobiste poglądy polityczne mało mnie obchodziły.
Gnał nas i gnał, nie było za wiele czasu żeby faktycznie przyglądnąć się temu co się ogląda. 
Lena na początku była zachwycona. Lizała ściany gdzie się tylko dało. Z czasem znudziła się gonieniem pana przewodnika i lizaniem ścian i mówiła, że już chce do domku. 
Moim zdaniem kopalnia jest zdecydowanie przereklamowana. Mimo to, pewnie jeszcze raz do niej zawitam. Za jakieś 10 lat, żeby Lenka mogła jeszcze raz zobaczyć i swą opinię wyrazić :) 

niedziela, 27 lipca 2014

Czertezik i Sokolica

Na naszej trasie wycieczkowej górskiej przybyły dwa szczyty. Czertezik i Sokolica.
Podstawowy wniosek? Na wycieczkę z Czterolatkiem nie polecam. Widoki owszem, piękne, warte, żeby je zobaczyć. Trasa generalnie nie jest zła, poza kilkoma momentami tuż przy szczytach. Podejście na Czertezik wąskie, kamieniste, ciężko się wyminąć z osobą idącą w odwrotnym kierunku... do tego kamieniste, dziś - dość śliskie. Niby są barierki, owszem. Ale na tak wąskiej trasie trudno jest asekurować takiego malucha. PRzejście z Czertezika na Sokolicę rónie trudne. Tak samo wąskie, kamieniste,  strome. Chcąc zdobyć Sokolicę od strony Szczawnicy (bo my jak zwykle biwakujemy w Krościenku nad Dunajcem, więc idziemy od Krościenka w stronę Szczawnicy), trzeba uzbroić się w spory zapas sił. Podejście dla wytrawnych górskich wędrowców :)

W każdym razie, Młoda radę dałą. My też. Chociaż schodząc do Krościenka zielonym szlakiem w połowie drogi miała dość i przeżywała zdecydowany spadek formy. Dała jednak radę, wizja placu zabaw w Krościenku podziałała motywująco :)

Jutro Wysoka. Bez wybryków w stylu kamikadze. Szlak ze Szczawnicy przez Palenicę, Szafranówkę, Wysoki Wierch i Durbaszkę zostawiamy na lepsze czasy :) Szlako długości prawie 15 km to dla naszych małych, niespełna czteroletnich nóżek mogłoby okazać się ciut za dużo :) Jutro Wąwóz Homole, Wysoka, powrót na Polanę Dubanotwska Dolina, gdzie podładujemy swoje siły. Jedząc, a Młoda pewnie bawiąc się na placu zabaw :) A potem? chyba już wyciąg do Jaworek. Nie oszukujemy się, że małe nogi będą miały siłę na zejście wąwozem jeszcze w dół :)

Zdjęcia z dzisiejszej wyprawy oczywiście mamy. Ale - dodamy dopiero po powrocie do domu - czyli pod koniec tygodnia :)

piątek, 20 czerwca 2014

Pociąg fajny jest :)

Pierwsza podróż pociągiem. I to daleka, bo przez pół Polski właściwie. Lena zniosła dzielnie. Zafascynowana była, wszystko ją ciekawiło, aż - padła ze zmęczenia i resztę podróży przespała :) Na nudę miejsca nie było. Kolorowanki, książki do czytania, ulubione kucyki. Grunt to zajęcie, którego podczas podróży pociągiem nam nie brakowało :)
Zwiedzania za wiele nie było. Za krótko, za szybko, ciągle w biegu. A szkoda, bo Wielkopolska fajna jest :) Następnym razem planujemy dłuższy pobyt. I - zwiedzanie. Może zamek w Rogalinie? Może muzeum Arkadego Fiedlera zdaje się w Puszczykowie? Zoo w Poznaniu i palmiarnia? Kto wie co jeszcze :)
Póki co - jesteśmy już znowu w małopolsce i myślimy nad wakacyjnym wyjazdem :)

piątek, 6 czerwca 2014

Trzy Korony

Turystyka górska. Wędrówki piesze po szlakach. To jest to, co ostatnio nasza rodzinka lubi najbardziej. Dzieki Cioci Magdzie i Wujkowi Pawłowi pokochaliśmy Pieniny. W sierpniu mały wypad z Ciocią i Wujkiem do Krościenka nad Dunajcem, zdobycie wąwozu Homole. Nic dodać nic ująć, postanowiliśmy w góry jeździć jak tylko nadarzy się okazja. Wszak nie mamy aż tak daleko :)

Rozpoczęcie sezonu 2014 pełną gębą. Na początek - Trzy Korony. Co prawda nie sądziliśmy, że uda nam się wdrapać na sam szczyt. W końcu małe, niespełna czteroletnie nóżki wędrowały z nami. Córcia okazała się jednak nad wyraz wytrzymała. Po chwili marudzenia (na marginesie zanim jeszcze weszliśmy na szlak), że "ja chciałam na rączki" Lenka dzielnie na sam szczyt się wdrapała. Chociaż odnoszę wrażenie, że na samym szczycie, na punkcie widokowym Lena nie była za bardzo zainteresowana widokami. Jabłko! To było to, co zajmowało nasze Dziecię najbardziej :)

Zastanawialismy się nad tymi Trzema Koronami. Bo z jednej strony słyszy się, że ludzie chodzą, wędrują. Ale z drugiej część osób twierdzi, że jest to za duże wyzwanie dla młodszych. Postanowilismy spróbować, zweryfikować zasłyszane historie w praktyce. I? Najkrócej można powiedzieć tak, jak powiedział nam to pan Góral gdy pytaliśmy o to, który szlak lepiej wybrać na wspinaczkę z dzieckiem - żółty czy niebieski? Pan stwierdził, że to od nas zależy. Jak wybierzemy żółtym - to jest co pooglądać, widoki niesamowite. Niebieski - las, las i jeszcze raz las :) Wchodziliśmy od strony Sromowców Niżnych :) Pan Góral, na wyrażone przez nas wątpliwości czy Młoda radę da stwierdził, że i młodsze dawały. Przecież nie musimy biec na szczyt. Możemy robić przystanki. I Lenka radę dała! A jak! I nawet tak wiele postojów nie mieliśmy :) Widoki - nie do opisania. Kto jeszcze nie widział - temu polecamy wycieczkę - naprawdę warto :)








Największą atrakcją żółtego szlaku dla Leny okazał się górski strumyczek. I - picie wody z  niego :) i zadowolona wołala "Jaka zimna ta woda!" Strumyk okazał się wspaniałą zachętą do wspinaczki. Momentami trzeba go było na nowo wytropić. A potem - im bliżej szczytu tym lepiej :) Co prawda strumyczka zabrakło, ale było skakanie po schodkach :)
Szlak żółty, to na początek wąwóz Szopczański - ostatnie dwa zdjęcia. Widoki w wąwozie nie do opisania. Podejście łagodne, chociaż my trafiliśmy na pewne utrudnienia wynikające z kilkodniowych ulew przed naszym przyjazdem. Ale - daliśmy radę :) Wąwozem dochodzi się aż do przełęczy Szopka (Chwała Bogu), a dalej już prościutko na Trzy Korony. Na przełęczy Szopka szlak żółty łączy się z innymi - kolorów nie pamiętam, ale jest to szlak prowadzący na Trzy Korony od strony Krościenka nad Dunajcem.

Na Trzech Koronach oczywiście nie skończymy. Na następny raz planujemy dłuższą wyprawę. Ze Sromowców pod Trzy Korony, a dalej przez Górę Zamkową i Zamek Pieniny aż na Sokolicę i zejście do Szczawnicy. W planach również Czerwony Klasztor na Słowacji i - jak właśnie widzę - jest przyjemny szlak - ze Sromowców do Szczawnicy, przez Słowację. Ponoć szlak dobry również na wycieczki rowerowe :) Sprawdzimy - mam nadzieję niedługo.