piątek, 6 czerwca 2014

Trzy Korony

Turystyka górska. Wędrówki piesze po szlakach. To jest to, co ostatnio nasza rodzinka lubi najbardziej. Dzieki Cioci Magdzie i Wujkowi Pawłowi pokochaliśmy Pieniny. W sierpniu mały wypad z Ciocią i Wujkiem do Krościenka nad Dunajcem, zdobycie wąwozu Homole. Nic dodać nic ująć, postanowiliśmy w góry jeździć jak tylko nadarzy się okazja. Wszak nie mamy aż tak daleko :)

Rozpoczęcie sezonu 2014 pełną gębą. Na początek - Trzy Korony. Co prawda nie sądziliśmy, że uda nam się wdrapać na sam szczyt. W końcu małe, niespełna czteroletnie nóżki wędrowały z nami. Córcia okazała się jednak nad wyraz wytrzymała. Po chwili marudzenia (na marginesie zanim jeszcze weszliśmy na szlak), że "ja chciałam na rączki" Lenka dzielnie na sam szczyt się wdrapała. Chociaż odnoszę wrażenie, że na samym szczycie, na punkcie widokowym Lena nie była za bardzo zainteresowana widokami. Jabłko! To było to, co zajmowało nasze Dziecię najbardziej :)

Zastanawialismy się nad tymi Trzema Koronami. Bo z jednej strony słyszy się, że ludzie chodzą, wędrują. Ale z drugiej część osób twierdzi, że jest to za duże wyzwanie dla młodszych. Postanowilismy spróbować, zweryfikować zasłyszane historie w praktyce. I? Najkrócej można powiedzieć tak, jak powiedział nam to pan Góral gdy pytaliśmy o to, który szlak lepiej wybrać na wspinaczkę z dzieckiem - żółty czy niebieski? Pan stwierdził, że to od nas zależy. Jak wybierzemy żółtym - to jest co pooglądać, widoki niesamowite. Niebieski - las, las i jeszcze raz las :) Wchodziliśmy od strony Sromowców Niżnych :) Pan Góral, na wyrażone przez nas wątpliwości czy Młoda radę da stwierdził, że i młodsze dawały. Przecież nie musimy biec na szczyt. Możemy robić przystanki. I Lenka radę dała! A jak! I nawet tak wiele postojów nie mieliśmy :) Widoki - nie do opisania. Kto jeszcze nie widział - temu polecamy wycieczkę - naprawdę warto :)








Największą atrakcją żółtego szlaku dla Leny okazał się górski strumyczek. I - picie wody z  niego :) i zadowolona wołala "Jaka zimna ta woda!" Strumyk okazał się wspaniałą zachętą do wspinaczki. Momentami trzeba go było na nowo wytropić. A potem - im bliżej szczytu tym lepiej :) Co prawda strumyczka zabrakło, ale było skakanie po schodkach :)
Szlak żółty, to na początek wąwóz Szopczański - ostatnie dwa zdjęcia. Widoki w wąwozie nie do opisania. Podejście łagodne, chociaż my trafiliśmy na pewne utrudnienia wynikające z kilkodniowych ulew przed naszym przyjazdem. Ale - daliśmy radę :) Wąwozem dochodzi się aż do przełęczy Szopka (Chwała Bogu), a dalej już prościutko na Trzy Korony. Na przełęczy Szopka szlak żółty łączy się z innymi - kolorów nie pamiętam, ale jest to szlak prowadzący na Trzy Korony od strony Krościenka nad Dunajcem.

Na Trzech Koronach oczywiście nie skończymy. Na następny raz planujemy dłuższą wyprawę. Ze Sromowców pod Trzy Korony, a dalej przez Górę Zamkową i Zamek Pieniny aż na Sokolicę i zejście do Szczawnicy. W planach również Czerwony Klasztor na Słowacji i - jak właśnie widzę - jest przyjemny szlak - ze Sromowców do Szczawnicy, przez Słowację. Ponoć szlak dobry również na wycieczki rowerowe :) Sprawdzimy - mam nadzieję niedługo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz