niedziela, 7 września 2014

Wieliczka i kopalnia soli

Byliśmy, zobaczyliśmy, wyszliśmy nieco rozczarowani.
Niestety, ale nie poleciałabym. Chociaż - jak już zdążyłam z kilkoma osobami porozmawiać, to ponoć pecha mieliśmy i mało fajnego przewodnika, który przegnał nas po kopalni dosłownie biegiem. Mówił dużo, szybko, że nawet słuchaweczka w uchu nie za bardzo przydatna byłą. A połowę z tego co mówił (żeby tylko połowę!) można by było spokojnie wyciąć. Bo jego osobiste poglądy polityczne mało mnie obchodziły.
Gnał nas i gnał, nie było za wiele czasu żeby faktycznie przyglądnąć się temu co się ogląda. 
Lena na początku była zachwycona. Lizała ściany gdzie się tylko dało. Z czasem znudziła się gonieniem pana przewodnika i lizaniem ścian i mówiła, że już chce do domku. 
Moim zdaniem kopalnia jest zdecydowanie przereklamowana. Mimo to, pewnie jeszcze raz do niej zawitam. Za jakieś 10 lat, żeby Lenka mogła jeszcze raz zobaczyć i swą opinię wyrazić :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz